Wiersze

Codziennie jeden wierszyk
jak motylek
kilka wersów
to tyle
machnięcie skrzydłami
kilka tekstów
wypełnionych słowami
niecodziennie zupełnie
wiersze się czyta
czym wiersze są dla Ciebie
ja pytam?

Dla córki

Nadać rozpędu
i sensu głębokiego
w wierszu rymowanym,
datowania starego.
Dziś smutny dzień
pamięci odeszłych.
Nie chce się rymować
w wieku niepodeszłym,
doświadczeń za mało,
przeżycia ubogie
małe życie w domu
i sens tylko w Tobie.

Dla Ciebie

Namaluję ciebie na płótnie
portret, może we wnętrzu?
Z książką ulubionej poetki
Prosto zamyślony, z kobietą.
Namaluje z kawa nad ranem,
bielą szlafroka, śniadaniem.
Z mgła za oknem i haftem firanki
z karminem przezroczystej szklanki.
Zmianą czcionki na lepsza i dzbankiem…
zwykłym dniem bez tempa i biegu,
samochodu, ludzi i sklepu.
Z dłońmi sięgającymi zenitu i bez słów w ciszy rozkwitu.

Modlitwa

Kiedy robi się jaśniej… Obawa
Szybko rysuję kreski i znika myśl papierowa.
Huśta się chwila u babci na brzegu filiżanki.
Ty nie ( mówi )ale czas do mnie przyszedł.
TY nie ale ja nie widzę dzierganych firanek szydełkiem.
Ciekawe jak to jest? Tak po prostu? Kreska? Po kawie? Wychodzi się?
Nadchodzi siła.
Można tworzyć w otwartym oknie bez sztucznego światła, bo myśli
pomknęły prosto do nieba. …

Poziom

Jednym słowem machnąć szpachelką po płótnie. Jest druga może, może w pół do drugiej chwili
Czasu nie popołudnia obiadowego
Wcale nie ma kogoś.
Tylko cienie lampy kładą się spać nie pionowo bynajmniej
graniem herbaty na stole łyżeczką
Akwarela podziwiana nie jest wcale z dnia poprzedniego
Pędzel wysechł z bielą farby na kosmykach włosów
Okulary się przewróciły i nie można przez nie patrzeć ale ostro ciągle i wyraziście
Na brzegu piszę wiersza ostatnie słowo

Opis

I ogrom stołu, jego brudny brąz,
słoik… linia pędzla ciąży na nim wciąż.
Jego ciężkie nogi zbite w biel i czerń nie ruszają się.
Z góry sufitowej między dwoma ugrami,
szarpie się wciąż wisi szarość ze sznurkami.
Tuż pod nimi krzyżak z pasami błękitu pościeli
wyolbrzymia gdzieniegdzie cząstki przyszarzałej bieli.
Wszystko to przecina kilka linii krzywych
w pół otwarte okno, kilka cieni nieżywych.
Tylko coś się dzieje w odbiciu okiennym,
kogoś ciągle widać w świetle już nie dziennym.

Obawa

Szybko rysuję kreski i znika myśl papierowa.
Huśta się chwila u babci na brzegu filiżanki.
Ty nie ( mówi )ale czas do mnie przyszedł.
TY nie ale ja nie widzę dzierganych firanek szydełkiem.
Ciekawe jak to jest? Tak po prostu? Kreska? Po kawie? Wychodzi się?

Pory roku

Wiosna w zielone zagrała
z latem w deszczu się zieleniła
lato słońcem malowało
jesień przyszła
z zimą bielą zakpiła

Emigracja

Wyjeżdzam co sześć miesięcy i nie docieram do:
nowej ziemi obiecanej w prasie, pól golfowych i palm przestrzeni,
bryzy od morza i pelikanów ze świeżą rybą w dziobie.
Przestrzeni autostrad, aut, szkła i metalu,
nowych możliwości, gdzie możliwe jest to co chcesz...tak się w y d a j e...obce kraje.

Chwila

Buty zawiążę wiosennie,
Ubiorę sie w myśli zielone.
Kwiaty jak zwykle kupię i umyję twarz z bólu głowy.
Wypije kawę mocną co krew burzy w dzień chmurny
I oczy mi to otworzy na dzień deszczowy, ponury.
Z kwiatkami będę wracała do domu uśpionego pustkami,
Wstawię je do wazonu z wielkimi, ciężkimi łzami.

Poziom

Jednym słowem machnąć szpachelką po płótnie.
Zatopić się w fali muzyki, zatracić
Dostać się na poziom wysoki tak cudny!
I nic więcej nie chcieć, tam trafić!

Jednym haustem

Jednym haustem
Kawę wypijam nadzieja leczenia obolałej głowy
Słońce sie chowa nareszcie niezdecydowanie
Do domu wiecznych łowów
Zwinę się w kłębek jak kotek lub włóczka
Pazurem zaczepie się w kocyk
Samotny jest ból głowy w nocy

Nawyk

Papierosy – rzuciłam
Kwiaty – nie dostaję
Zastrzyki – nie ma
Dni zakochanych
Pozostaje cichy pokój
Popołudnie prezentów nierozdanych

Dom

Lubię tam spać i czytać, gotować,
Nucić kiedy trzeba…
Domem z azalią różową się szczycę
Mieszkam prawie na dachu, tam na samym szczycie.
Żyrandol kryształowy leży w kącie, czeka
aby ktoś rozświetlił obecność człowieka.

Łasuch

Zjadam ciastko kokosowe w wielkiej ciszy samotności.
Potem sprawdzam czy ktoś pytał o me ciastek dziś ilości.
Kokos, sezam i orzechy nie pochodzę z Polski chyba… w tajemnicy
Wciąż spoglądam czy ciasteczek gdzieś przybywa.
I powinnam zastanowić się nad wagą,
Nie ciasteczek przecież dziś!
I o pierwszej zjem z powagą sezamowy i miodowy miś.

Mój ulubiony anioł

Wieczór zamykając mi oczy i wręczając mi zwiędłe dłonie otwiera okno
Wypuszcza dym myśli i podlewa zieleń jedyna na szafie.
Rozkłada skrzydła koszuli nie białej.
Wykręca ci kolczyk z ucha każe lustru pokazać jeszcze piękniej,
A mój anioł rozsuwa mi nie długie już włosy i podnosi ku górze oczy.

Ulubione kolory

Ulubiony niebieski, wydłubany czyszczony wodą.
Obok czerwony, też ulubiony cynober łódką pod spodem.
Żółty linią na burcie,
róż niebem zakwita,
tylko fiolet w przestrzeni
„mazajem” niebo z wodą przenika.

Stare pióro

Mam pióro, pióro z nabojami Parkera.
I jasne stawiam kreski, celuje nimi, bo jest niebieskie.
Mam pióro Parkera wcale się nie rozbiera!
Zakręcone latami czekania…
Mam pióro Parkera.
Noszę je i liczyć chcę słowa.
I wcale nie można mimo godzin czekania.
„Zabić” godzinę nawet chwilą Parkera!
Pokręcić nim, wcale się nie rozbiera!
Z niecierpliwości złudzeniem pisać
rzeźbę słów wyryć w papierze…
no nie rozbierze się na części, nie rozbierze…